Cracovia Półmaraton Królewski 2026: relacja i 1:52
Na 12. Cracovia Półmaratonie Królewskim chciałem złamać 2 godziny. Wyszło 1:52, najszybsze 10 km w życiu i wzruszenie przed wbiegnięciem do TAURON Areny.
Budzik zadzwonił o 5:30. Choroba z ostatnich dni już mocno odpuściła i po taperze wstałem pełen sił. Szklanka gorącej wody, tosty z dżemem malinowym, banan i kawa.
Najbardziej stresowałem się tym, czy zdążę się wypróżnić przed startem. Kto biegał zawody, ten wie, że to nie jest żart. Udało się niedługo po kawie.
Potem krótki odpoczynek, odcinek serialu, prysznic i głośna muzyka z głośnika, żeby się naładować. Prognoza straszyła deszczem i mocnym wiatrem, a za oknem było lekkie zachmurzenie, 14-16 stopni i prawie bezwietrznie. Lepszej pogody nie dałoby się zamówić.
Dojazd pod TAURON Arenę i strefy startowe
Wyszliśmy z dziewczyną na tramwaj. Pierwszy przyjechał tak zapchany, że nie dało się wejść. Do drugiego się wcisnęliśmy i pod TAURON Areną byliśmy około 9:10. Ludzi było już sporo, większość zaczynała się rozgrzewać, więc stanąłem w kolejce do toi toia, potem poszedłem do swojej strefy, pogadałem z dziewczyną i zacząłem robić to co inni. Po chwili do toi toia poszedłem jeszcze raz.
Czułem spory stres, ciągle myślałem o tym czy uda mi się trzymać tempo przez cały dystans - jeszcze nigdy nie biegłem takiego dystansu z taką prędkością.
Pierwsza strefa wystartowała, zaczęliśmy stopniowo przesuwać się do przodu. Moja strefa (1:50 - 1:54) ruszyła o 10:17.
Pierwsze kilometry: za szybko?
Na pierwszym kilometrze poczułem, że się niedosikałem. Pęcherz towarzyszył mi przez dobry kawałek trasy. Piszę o tym, bo w relacjach z zawodów nikt o tym nie wspomina, a zdarza się każdemu.
Poza tym byłem w szoku, jak dobrze się czuję. Plan na sub-2h to tempo 5:41/km. Ja biegłem po 5:03-5:18 i nie czułem, że przesadzam. Pierwsze 10 km zajęło mi 51:57. Dla porównania: na biegu nocnym w kwietniu 2025 dycha zajęła mi 1:04:20, a w kwietniu tego roku 58:58.
Tętno pokazuje to samo bez emocji: na pierwszym kilometrze 144, od drugiego już 166-170. Od samego startu biegłem mocno. Ściana przyszła dopiero na końcu, lekka - na 18-20 km tempo spadło do 5:30/km, ale starałem się je trzymać.
Tabela
| km | tempo |
|---|---|
| 1 | 5:18 |
| 2 | 5:08 |
| 3 | 5:14 |
| 4 | 5:18 |
| 5 | 5:10 |
| 6 | 5:03 |
| 7 | 5:06 |
| 8 | 5:09 |
| 9 | 5:08 |
| 10 | 5:23 |
| 11 | 5:11 |
| 12 | 5:14 |
| 13 | 5:16 |
| 14 | 5:29 |
| 15 | 5:18 |
| 16 | 5:16 |
| 17 | 5:21 |
| 18 | 5:30 |
| 19 | 5:31 |
| 20 | 5:31 |
| 21 | 5:22 |
Trasa: podbiegi i punkty odżywiania
Druga połowa była wolniejsza średnio o jakieś 10 sekund na kilometr. Traciłem głównie na podbiegach i w punktach odżywiania, gdzie ludzie w chaosie wbiegali mi pod nogi. Na 14. km, mniej więcej tam, gdzie brałem drugi żel, zwolniłem do 5:29. Na 19. km był największy podbieg na trasie, ponad 8 metrów w górę (5:31).
Podbieg pod koniec dało się w miarę utrzymać, ale nogi były już zmęczone. Od 11. km tętno stało na 172-175, a tempo powoli spadało. Kadencja zjechała z około 180 do 174 kroków na minutę. To zmęczenie, nie brak tlenu.
Co jadłem przed półmaratonem i jakie żele brałem
Dzień przed startem jadłem dużo węglowodanów: dwa tosty z dżemem, dwa banany, tiramisu, baton proteinowy, wafle czekoladowe, pinsę z sosem pomidorowym i mozzarellą, a wieczorem makaron z sosem pomidorowym. Dość sporo, ale chciałem być pewny że wystarczy.
Na trasie zjadłem dwa żele SiS Beta Fuel Dual, pierwszy na 7. km, a drugi około 13-14. km. Przy biegu poniżej dwóch godzin to wystarczyło. Nie odcięło mnie i nie miałem żadnych problemów z żołądkiem, choć na następny półmaraton wezmę ze sobą trzeci, na wszelki wypadek.
Ból stopy
Miesiąc przed startem odezwało się zapalenie rozcięgna podeszwowego, być może ze względu na dość zużyte buty. Niedawno kupiłem nowe - Asics Superblast 3 i w nich właśnie biegłem. Przez dwa dni zamiast biegać jeździłem na rowerze, żeby dać stopie odpocząć, ale nie przerywać treningu tlenowego. Do tego częste chłodzenie lodem, rozmasowywanie stopy piłeczką. Na półmaratonie stopa nie bolała wcale, ani w trakcie, ani po biegu.
Meta w TAURON Arenie
Finał był trudny psychicznie, a nogi już zmęczone. Ludzie na trasie dopingowali świetnie i to naprawdę pomaga, choć zanim się tego doświadczy, brzmi jak frazes.
Ukochana dziewczyna próbowała złapać mnie na trasie, ale przez utrudnienia w ruchu nie dała rady. Udało jej się dopiero tuż przed wbiegnięciem na płytę TAURON Areny: wychyliła się z tłumu i mocno kibicowała. Nie ukrywam, że trochę się wtedy wzruszyłem.
Na ostatniej prostej na płycie użyłem już wszystkich sił, żeby jeszcze dokręcić ostatnie sekundy. Po mecie lekko zakręciło mi się w głowie. Sam finał w hali to piękna scena i jeden z powodów, dla których za rok chcę to powtórzyć.
Liczby
- Czas oficjalny: 1:52
- Tempo: około 5:17/km
- Tętno: średnio 171, maksymalnie 184
- Kadencja: średnio 178 kroków/min
- Najlepsze odcinki w trakcie biegu: 5 km w 25:35, 10 km w 51:49, 15 km w 1:18:23, 20 km w 1:45:30
- Zegarek: 21,36 km. Nadmiar to GPS w mieście, nie dodatkowa trasa.
Co to znaczy dla maratonu
Celuję w złamanie 4 godzin w kwietniu. Docelowo chciałbym szybciej, ale do startu zostało pół roku przygotowań. Kalkulatory przeliczają 1:52 w półmaratonie na maraton w okolicach 3:55, tylko że zakładają, że ktoś ma za sobą pełne przygotowanie maratońskie. Ja jestem w tygodniu 26 z 52. Cały plan i postęp przygotowań tutaj.
Szczerze - nie mogę się doczekać.
Cztery wnioski
- Cel 5:41/km był zachowawczy. Lepiej formę przewidział trening (16,5 km po 5:33 niecały miesiąc wcześniej) niż założenie na kartce.
- Dwa żele na niecałe dwie godziny wystarczyły. Na maratonie będzie potrzeba więcej, więc jedzenie w biegu trzeba ćwiczyć na długich wybieganiach, a nie dopiero na zawodach.
- Logistyka to część wyniku. Tramwaj, kolejka do toalety i niedosikanie na pierwszym kilometrze. Następnym razem wyjdę wcześniej, a do toi toia pójdę ostatni raz jak najbliżej startu.
- Doping działa. Nie dodaje sił, ale pomógł mi przejść przez końcówkę, kiedy w głowie zostało już tylko „dobiegnij”.
- Dystans
- 21,1
- Czas
- 1:52
- Tempo
- 5:17
- Tętno śr.
- 171